Rak płuca

Zofia Kawińska

Jest określany jako najbardziej zabójczy ze wszystkich nowotworów złośliwych. Każdego dnia z jego powodu umiera na świecie 936 osób (więcej niż na raka piersi, gruczołu krokowego i jelita grubego razem wziętych). Co roku pozbawia życia 20 tysięcy Polaków. Jedynie 20% chorych przeżywa rok od postanowienia diagnozy. Odsetek ten zmniejsza się do 6% po pięciu latach od rozpoznania zabójcy. Dzieje się tak dlatego, że prawie 70% pacjentów zgłasza się do lekarza bardzo późno, gdy nowotwór zdążył się już rozprzestrzenić do innych części ciała. Zabiera wtedy osoby coraz młodsze, często trzydziesto-czterdziestoletnie.

Wróg numer jeden

Raka płuca trudno wykryć, gdyż nie daje typowych objawów. Najczęstszym jest kaszel, który narasta pomimo leczenia zakażeń układu oddechowego, np. antybiotykami. Dochodzą do niego chrypka, świszczący oddech i duszności. Część chorych odczuwa ból w klatce piersiowej, inni cierpią z powodu nawracających zapaleń oskrzeli i płuc, które pomimo leczenia utrzymu-ją się długo (powyżej 3–4 tygodni). Pacjenci odkrztuszają krwistą plwocinę, mają obrzękniętą twarz lub szyję. Czują się zmęczeni, apatyczni, tracą apetyt. Chudnięcie, obniżające znacznie wagę ciała, zwykle świadczy o zaawansowaniu choroby. Kiedy rak atakuje organizm, może wystąpić tylko jeden lub kilka z tych objawów. Ilość ich zwiększa się, gdy proces chorobowy postępuje.

Najważniejszym czynnikiem ryzyka raka płuca jest palenie papierosów. Z dziesięciu chorych dziewięciu to palacze. Liczą się przede wszystkim przepalone lata, a mniej ilość papierosów. U osoby palącej np. 20 papierosów dziennie przez 40 lat, niebezpieczeństwo nowotworu jest około osiem razy większe, niż u tej, która każdego dnia wypalała 40 sztuk, ale tylko przez 20 lat. Według ostatnich doniesień, dopiero okres 15 lat papierosowej abstynencji (do tej pory sądzono, że wystarczy 5) wyrównuje szanse na zdrowie osoby palącej i wolnej od tytoniowego nałogu. Bierne palenie także zwiększa możliwość zachorowania na raka płuca. Małżonek i dzieci palacza zapadają na ten nowotwór o 25% częściej, a osoby narażone na dym tytoniowy w pracy o 17%. Wśród biernych palaczy zaatakowanych tą chorobą jest więcej kobiet, gdyż mają one inny, mniej sprawny system odtruwania organizmu.

Innymi czynnikami ryzyka są: ● ekspozycja na azbest i gazy radonu; ● blizny po wcześniej przebytej chorobie płuc (np. gruźlicy); ● obciążenia dziedziczne, występowanie raka w rodzinie; ● przebyte uprzednio leczenie przeciwnowotworowe; ● zanieczyszczenie powietrza (chociaż nie wiadomo, ile przypadków można z nim powiązać).

Podstawowe badanie

Współczesna medycyna wyróżnia dwa rodzaje raka płuca: ● drobnokomórkowy, niezwykle agresywny, mający tylko dwa stopnie zaawansowania (postać ograniczoną i rozsianą, nie dającą się wyleczyć żadną metodą); ● niedrobnokomórkowy, który występuje najczęściej (około 80% przypadków). Dzielimy go na: gruczołowy – 40% zachorowań, częściej atakuje kobiety, płaskonabłonkowy – 25%, popularny u mężczyzn i osób starszych, wielokomórkowy – 10%, bardzo szybko rozprzestrzeniający się w tkance płuc.

Podstawowym badaniem, które pozwala wykryć w płucach guza (nie każdy to nowotwór złośliwy) jest rentgen klatki piersiowej oraz tomografia komputerowa, wykonywana dziś rutynowo. Zwykle lekarz zleca też mniej przyjemną dla pacjenta bronchofiberoskopię. Polega ona na obejrzeniu wnętrza drzewa oskrzelowego przy pomocy wziernika z giętką końcówką. Jednak czy guz jest nowotworem złośliwym, można dopiero stwierdzić na podstawie wycinka ze zmiany w oskrzelu lub płucach osoby przebadanej histopatologicznie (pod mikroskopem).

Możliwe terapie

Początkowo rak panoszy się w śródpiersiu lub tkance płucnej. Potem poprzez układ chłonny (limfatyczny) łatwo rozprzestrzenia się do innych części ciała. Te przerzuty dla większości chorych oznaczają, że leczenie nie zwalczy nowotworu. Jeśli zostanie on uchwycony wcześnie, w pierwszym lub drugim stopniu zaawansowania, najlepszą metodą jest operacja, usuwająca część lub cały płat płuca. U ponad 40% pacjentów prowadzi ona do wyleczenia. W trzecim stopniu raka chirurgia ma już niewielkie zastosowanie. Innymi metodami walki z agresorem są radioterapia (napromieniowanie) i chemioterapia. Obecnie pacjentów leczy się zwykle w sposób skojarzony, przy wykorzystaniu wszystkich możliwości. W zaawansowanym raku niedrobnokomórkowym chemioterapia jest metodą pierwszej linii. Może być połączona z radioterapią lub bez niej (w zależności od stanu chorego). Do powszechnie stosowanych schematów chemioterapii należą cztery kombinacje preparatów, oparte na związkach platyny (chory otrzymuje zawsze dwa leki). Oprócz medykamentów stosowanych w tradycyjnej chemioterapii dostępnych jest obecnie kilka nowych. Ich substancjami czynnymi są: erlotynib lub gefitynib (należące do inhibitorów kinazy tyrozynowej) oraz bewacyzu-mab i cetuksymab (przeciwciała monoklonalne). Leki te znane również jako terapie celowane, potrafią niszczyć komórki rakowe (blokują ich wzrost) bez uszkadzania zdrowych. Oszczędzają więc niezaatakowane nowotworem narządy pacjenta. Mają znacznie mniej działań ubocznych, co nie oznacza zupełnego braku reakcji toksycznych. Tradycyjna chemioterapia męczy chorych wymiotami, anemią, zaburzeniami w obrazie krwi, kojarzy się z wypadaniem włosów. Inhibitory kinazy tyrozynowej powodują przede wszystkim odczyny skórne, wysypki czasami bardzo uciążliwe dla pacjentów. Terapia przeciwciałami monoklonalnymi skutkować może wzrostem ciśnienia tętniczego lub krwawieniami, groźnymi dla osób z wrzodami żołądka oraz zaburzonym procesem krzepnięcia krwi. Jednak zalety terapii celowanej znacznie przewyższają jej minusy. Dodatkowym jej atutem jest możliwość leczenia domowego. Chory po prostu łyka pigułkę, np. erlotynib raz dziennie. Leczenie trwa krócej i choć nie wszyscy pacjenci mogą być do niego zakwalifikowani, na pewno ich liczba będzie rosła.

Zmniejszyć cierpienie

Raka płuca w czwartym stopniu zaawansowania wyleczyć już nie można. Medycyna stara się jednak do końca poprawić jakość życia dotkniętych nim osób. W tej walce z uciążliwymi dolegliwościami bardzo sprawdza się radioterapia paliatywna. Uwalnia ona aż 80% pacjentów od bólu, z którym już trudno walczyć przy pomocy farmaceutyków. Około 65–70% chorych przestaje odczuwać narastające duszności. U blisko 40% pacjentów udaje się okiełznać męczący kaszel, u 30% – chrypkę. Znacznie też zmniejsza się krwioplucie.

Razem jest łatwiej

W 1994 roku powstało Stowarzyszenie Ludzi Wyleczonych z Raka Płuca. Wspiera ono osoby chore w walce z tym nowotworem. Jest źródłem rzetelnych informacji na temat choroby, radzenia sobie z nią i jej leczenia. Stowarzyszenie działa obecnie w Gdańsku (tel. (058) 349 24 00, strona internetowa: http://www. thorax.amg.gda.pl). Prezesem jego jest prof. Jan Skokowski (tel. kom. 501 005 213). Spotkania członków oraz zainteresowanych tematem raka organizowane są co miesiąc w Klinice Chirurgii Klatki Piersiowej Akademii Medycznej (Gdańsk, ul. Dębinki 7). Obecnie, dzięki wsparciu firmy Roche, Stowarzyszenie rozpoczyna akcję pod hasłem: „Razem walczmy z rakiem płuca”. Dzięki niej chce poszerzyć zasięg swoich działań i założyć oddziały w całej Polsce.

Młody wiek, długi staż

Mam 30 lat i palę od piętnastu. Tak przedstawia się statystyczna palaczka w internecie. Pierwszy kontakt z nikotyną miała w szkole. Pali ponad 20% uczniów, niektórzy od kilku lat. W porównaniu z ostatnimi laty (2000–2004) wśród młodych mężczyzn odsetek palących wzrósł o 42%. Podobna tendencja występuje u kobiet. Wielu z młodych ludzi chce zerwać z nałogiem, który może zakończyć się rakiem płuca. Pomoc mogą otrzymać pod numerem Ogólnopolskiej Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym: 0 801 108 108 (pon.–sob., godz. 11,00–19,00). Koszt połączenia z aparatów stacjonarnych wynosi 35 groszy. Psycholog lub lekarz informują o medykamentach, metodach wychodzenia z nałogu, adresach placówek z całej Polski leczących uzależnienia od tytoniu.