Blaski i cienie rodzeństwa

Danuta Brylska
Strona 1 z 3

Idą dzieci polną drogą, siostrzyczka i brat/ i nadziwić się nie mogą, jaki piękny świat. Każdy z nas pamięta takie sentymentalne wierszyki i rozczulające opowieści, których bohaterami jest rodzeństwo.

Wpisuje się w nie chociażby baśń Chrystiana Andersena o dzikich łabędziach, gdzie siostra szyje z pokrzyw koszule dla braci, by zdjąć z nich zły czar. Robi to z ochotą i żarem w sercu, choć na poranionych dłoniach pojawiają się bolesne bąble. Bo nikt dla nas nie zrobi tyle, co kochające rodzeństwo. Jest ono według psychologów najlepszym posagiem na życie, jaki możemy otrzymać od rodziców.

Znamy też inne przekazy, które ten sielski obraz braterstwa burzą, np. historię Kaina, który z zazdrości zabił Abla, gdyż ofiara brata była milsza Bogu. Albo też biblijną opowieść o Józefie i jego braciach, którzy są zazdrośni o to, że ojciec kocha go bardziej od nich wszystkich. Kiedy sprawił mu piękną szatę z długimi rękawami zapałali do niego jeszcze większą nienawiścią. Chcieli go zabić. Nie zrobili jednak tego – wrzucili go tylko skrępowanego do studni bez wody. Potem sprzedali Józefa za 20 sztuk srebra kupcom jadącym do Egiptu. I choć na końcu dochodzi do spotkania z braćmi i ojcem, wybaczenie oraz sprowadzenie całej rodziny do Egiptu, historia ta wyraźnie pokazuje, że stosunki z rodzeństwem nie są łatwe.

Podobne przekazy płyną też z literatury pięknej, jak np. „Balladyna” J. Słowackiego. Tu znowu zawiść, chęć zdobycia mężczyzny, bogactw i władzy pcha Balladynę do zamordowania siostry-rywalki. Wszystkie te gawędy, klechdy, opowieści pokazują siłę uczuć: miłości, poświęcenia, niechęci, nienawiści, która kipi w rodzinnym tyglu. Bo skrajne emocje budzą w nas przede wszystkim osoby najbliższe. I to nie zmienia się od wieków. Z pojęciem rodzeństwo – nierozerwalnie związane są miłość, nienawiść, zrozumienie, współzawodnictwo, złość, radość, smutek, sympatia, troska, lojalność. Związki między braćmi i siostrami, choć silne oraz bliskie, bywają pełne konfliktów, bo rodzeństwo to wielość potrzeb, poglądów, charakterów, skomasowana najczęściej na małej powierzchni naszych mieszkań. Jednak mimo wojen, które muszą tam wybuchać, związek z bratem czy siostrą stwarza niepowtarzalną sytuację życiową. Od najwcześniejszego dzieciństwa uczy nas dogadywania się z kimś, kogo nie możemy wyrzucić z naszego życia. Dlatego ci, którzy mieli rodzeństwo, w trudnych życiowych sytuacjach, potknięciach czy zakrętach radzą sobie lepiej. Po prostu, nauczyli się już tego w dzieciństwie.

Rówieśnicze lustro

 

Według Jeana Piageta, szwajcarskiego psychologa zajmującego się rozwojem dziecka, malcy widzą świat inaczej niż osoby dorosłe. Posiadanie brata lub siostry oznacza więc, że mamy kogoś, kto postrzega rzeczywistość z naszej perspektywy. Możemy z nim porozmawiać o problemach na naszym poziomie rozwoju. Dzięki rodzeństwu nie jesteśmy skazani wyłącznie na dorosłych. Relacja z nim to najdłuższy związek, jakiego doświadczamy w życiu. Jeśli więź jest silna i pozytywna w dzieciństwie, przetrwa do końca życia. W trudnych sytuacjach zawsze możemy liczyć na brata lub siostrę, np. gdy zakładamy rodzinę lub źle się w niej dzieje, kiedy zmieniamy albo tracimy pracę, opiekujemy się starymi rodzicami lub sami podupadamy na zdrowiu. Oczywiście, relacje z rodzeństwem mogą być w życiu dorosłym różne. Niektóre cechuje ogromna bliskość, wzajemne zrozumienie, poczucie lojalności. Inne pełne są konfliktów, choć łączy je silna i bliska więź. Jeszcze inne nacechowane są nieustanną rywalizacją, brat i siostra lub bracia i siostry cały czas konkurują ze sobą. Może bierze się to stąd, że w dzieciństwie rodzeństwo jest nieustannie porównywane. Nie da się tego uniknąć. Dzięki porównywaniu z innymi rozwija się przecież nasze „ja”. Jeśli dziecko przebywa wyłącznie w otoczeniu dorosłych, to siłą rzeczy porównuje się z nieporównywalnymi. Gdy konfrontujemy się z bratem lub siostrą, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że jedni są lepsi w tym, drudzy w czymś innym. Jest to naturalne, twórcze i dopingujące, np. do nauki. Problem zaczyna się wtedy, gdy rodzice wychowują dzieci poprzez rywalizację. Mówią ciągle: „w twoim wieku Zosia już pięknie czytała, Piotruś potrafił obsługiwać komputer, a Krzysio wspaniale rysował”. To działa zniechęcająco. Bywa, że dziecko w pewnym momencie buntuje się: „nie mogę być najlepszy, to będę najgorszy”. Przy ciągłych porównaniach, które mogą być instrumentem motywacyjnym, rodzi się też zazdrość, że brat lub siostra są faworyzowani.