Czy wiesz, że...
owoce awokado zawierają specjalny rodzaj cukru, który obniża wydzielanie insuliny
Załóż konto Zaloguj się
Rozpocznij walkę z nadwagą Jak działamy? Pytanie do eksperta Zarejestruj się!
Dieta internetowa
Wiadomości Placówki Dobry Dietetyk / VitaClinic Czytelnia, artykuły, porady, zdrowie Forum

Człowiek na smyczy

W jednym z numerów najpopularniejszego hiszpańskiego dziennika „El Mundo” (grudzień 2007 r.) ukazał się bardzo ciekawy wywiad z angielskim profesorem, Kevinem Warwickiem, dziekanem wydziału cybernetyki uniwersytetu w Reading pod Londynem. Profesor nie przez przypadek nazywany jest cyborgiem, bowiem działanie swoich wynalazków zawsze sprawdza na własnym organizmie.
Po raz pierwszy neurochirurdzy wszczepili mu elektroniczny implant do systemu nerwowego 10 lat temu. Kiedy po operacji Warwick wchodził do swojego laboratorium, implant automatycznie zapalał światło i włączał komputer, który witał swego właściciela miłym „hello”. Potem profesor-cyborg za pomocą kolejnego gadżetu elektronicznego wszczepionego do żywej tkanki nerwowej eksperymentował z komputerowym programowaniem swoich emocji, takich jak: złość, szok, ekscytacja, podniecenie. W swoim czasie udało mu się nawet przekonać żonę, by również pozwoliła wszczepić sobie implant. Mając identyczne mikroprocesory w systemach nerwowych małżonkowie mogli poczuć nastroje, a nawet poznać myśli partnera. Były też eksperymenty z szóstym zmysłem. Pracując nad urządzeniem, które pozwoliłoby bezpiecznie poruszać się niewidomym, Warwick wszczepił sobie implant, który kazał mu omijać wszystkie przeszkody na drodze, gdy szedł z zamkniętymi oczyma. Pomysły prof. Warwicka traktowane są często jak science fiction. Od literatury odróżnia je jednak możliwość praktycznego zastosowania (przynajmniej niektórych). Ostatnio profesor zaproponował lokalizator, elektroniczne urządzenie, które może się stać najskuteczniejszą bronią w walce z kidnapingiem. Będzie też pomocny osobom cierpiącym na zaniki pamięci oraz dzieciom, jeśli zdarzy im się zagubić w nieznanym terenie. Jest to niewielki chip, podobny do identyfikatorów, jakie lekarze weterynarii wszczepiają pod skórę psom. Kiedy profesor wyjaśnił, na czym miałoby polegać działanie tego urządzenia, codziennie dostawał około tysiąca maili z całego świata z prośbami o możliwość zakupu nowego gadżetu elektronicznego. Do tego jednak, by lokalizator mógł spełniać swoje zadanie, musi być zbudowany cały system. Implant działa bowiem podobnie jak GPS. Wysyła sygnał, który odbierany jest przez komputer. Dzięki temu zawsze można zlokalizować poszukiwaną osobę. Ze względu na podpisane już kontrakty handlowe wszelkie szczegóły techniczne są utrzymywane w tajemnicy. – Stworzona przeze mnie technologia nie jest szczególnie droga – wyjaśnia Kevin Warwick na łamach „El Mundo Stworzona ” – ale klienci będą musieli płacić za jej udostępnienie, tak jak za telefony komórkowe. Na razie lokalizator przeszedł pomyślnie wszystkie badania laboratoryjne. Prawdopodobnie na rynku pojawi się za 2–3 lata. Do tego czasu trzeba będzie opracować nowe regulacje prawne, by wynalazek nie trafiał w niepowołane ręce i nie był wykorzystywany w złych zamiarach, np. przez pracodawców. – Gdybym był szesnastoletnią dziewczyną, nie chciałbym, aby moi rodzice mogli korzystać z takiej technologii – już dziś niepokoi się wynalazca.
Komentarze do artykułu
Komórki nadziei
Komórki macierzyste mają niesamowite, wręcz cudowne możliwości. Potrafią tak się przekształcić, że dają początek wszystkim możliwym tkankom i narządom. Dlatego od lat uczeni próbują pokierować ich rozwojem. Dzięki temu stałyby się ...
Kłuje tylko raz Jak Feniks z popiołu Skala Bazeltona w Polsce Tajemnice strzykwy Co tkwi w dymie? Chłodzenie mózgu Serotonina kontra cholesterol Kurkuma i ospą w raka Nauka poszła w las
Medycyna dla Ciebie
Węglowodany proste — węglowodany w których skład wchodzi jedna lub dwie cząsteczki cukru. Łatwo przyswajalne ...