Dieta D'Adamo

Ocena:
0
Szukam porady w związku z dietą zgodną z grupą krwi. Moja mama (lat 71) bardzo przejęła się podwyższonym poziomem cukru we krwi -134- i postanowiła zastosować tę dietę. Rzeczywiście poziom cukru spadł po pewnym czasie, ale też widzę że bardzo schudła- od września straciła 14 kg.
Obawiam się czy taki spadek wagi nie jest bardziej szkodliwy w jej wieku niż podwyższony poziom cukru.
Najbardziej jednak niepokoi mnie fakt restrykcyjnego podejścia do żywności-mama wybiera pokarmy z grupy "nadzwyczaj korzystne" i "korzystne", czasami sięga po "obojętne dozwolone często", jak ognia unikając pozostałych. W praktyce sprowadza sie to do znacznego ograniczenia różnorodności, i tak z mięs jada tylko wołowinę, rzadziej cielęcinę; ryby-dorsz, rzadziej solę; nabiału- nie może, tylko jaja bardzo rzadko; olej lniany lub oliwę; orzechy-laskowe lub włoskie; pestki dyni; bób fasolke szparagową rzadziej groszek zielony; sama piecze chleb esseński; warzywa-tylko botwinkę,brokuł,cykorię,szpinak, cebulę, dynię, kalarepę, rzepę i pasternak; owoce-ananas, borówka, śliwka, wiśnie i czereśnie.
To są wszystkie produkty, które kupuje "dla grupy krwi O". Trzeba pamiętać, że wiele z nich nie jest dostępnych w okresie zimowym.
Przyznam sie, że namawiałam mamę na "grzeszki" znaczy odstępstwa przynajmniej gdy mnie odwiedza, ale starsi ludzie tak bardzo ufają "opiniom naukowców". Podawałam przykłady diet, które "były na fali" i szybko udowadniano, że są szkodliwe, ale trudno mi ją przekonać.
Bardzo proszę o opinię - czy moje obawy są uzasadnione? Czy konieczna jest większa różnorodność w odżywianiu? Czy logiczne jest zawierzenie opinii kilku naukowców? I wreszcie czy warto aż tak się ograniczać w tym wieku?
Pozdrawiam serdecznie

2 odpowiedzi

Ocena:
0
Witam. Tutaj jest wypowiedź Pana Darka
http://dobrydietetyk.pl/forum/dieta_wedlug_grupy_krwii/1283/
Pozdrawiam
Maciey82- dzięki za linka; niestety moje pytania dotyczą konkretnego przypadku i zastosowania diety w wieku starczym i potrzebne mi konkretne odpowiedzi
odpowiedz w tym wątku
Ocena:
0
Witaj Evita

Co do Pani pytań :

1. Czy Twoje obawy związane z dietami na fali są uzasadnione ?

Moja odpowiedź: tak

2. Czy konieczna jest większa różnorodność w odżywianiu ?

Moja odpowiedź:

Różnorodność jest konieczna i jak najbardziej wskazana.

3. Czy logiczne jest zawierzenie opinii kilku naukowców ?

Moja odpowiedź:

Zależy, czy dotyczy to diety Pani mamy, czyli dla grupy 0. Uważam,że w każdej diecie, jak i tej znajdują się świetne wskazówki. Polecałbym jednak traktować jako pewnego rodzaju edukację żywieniową a nie model do kopiowania w życie.

4. I wreszcie czy warto aż tak się ograniczać w tym wieku ?

Moja odpowiedź: Ograniczenia są wskazane, chociażby utrzymaniu stanu zdrowia. Jednakże każda wszelka rystrykcja i zaślepienie jedną prawidłowością głoszona przez dietę jest błędem. Pewne odstępstwa od diety są chociażby wskazane dla Naszego prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego, odpoczynkiem od monotonii diety.

Przede wszystkim uważam, że jakiekolwiek ingerencje w określoną dietę i nieustannie jej przestrzeganie z przekonaniem jej bezsprzecznej wartości wg. mnie są bezsensowne i nieuzasadnione. Rzeczywiście część diet ma swoje "5 minut", a potem na przełomie minionego czasu dowiadujemy się o jej istniejących wadach (co dotyczy np. ostatniej modzie na dietę proteinową francuskiego dr.Pierre Dukana). Tyle, że nie obrażając tego osobnike - był on lekarzem ,lecz internistą A NIE DIETETYKIEM a więc nie przewidział negatywnego działania nadmiaru protein na wątrobę czy nerki.

Oczywistą w dietetyce informacją było od zawsze, że białko nasila przemianę materii był oczywista(trawione wytwarza do nawet 25% ciepła).Nie zapominajmy o rozsądku i zasadach zdrowego, optymalnego przede wszystkim żywienia, które są filarami wszystkich prawidłowości w ŻYWIENIU. Ważne są B,T,W oraz -mikro i -makro elementy

W celu określenia modelu żywieniu odpowiedniego dla Pani mamy polecałbym wizytę/konsultację indywidualną z osobami kompetentnymi w tym zakresie (żywienie osób starszych). Tym bardziej, że poradnia dobrydietetyk dysponuje bezsprzecznie wysoko wyszkoloną kadrą fachowców.

Polecam lektury pozycji, jako fachowe źródła wiedzy:

Żywienie człowieka zdrowego i chorego - Ciborowska, Rudnicka
Żywienie osób w starszym wieku - PZWL, IZZ W-wa

Pozdrawiam.
Dziękuję za odpowiedź i wskazanie fachowych źródeł wiedzy.

Ciekawi mnie opinia p. Dariusza Szukały na zadane pytania i byłabym niezmiernie wdzięczna za jego wypowiedź.

Co oczywiście nie zmienia faktu, że wasza poradnia jest NAJBARDZIEJ KOMPETENTNYM adresem w kwestii odżywiania.

Pozdrawiam serdecznie.
Tutaj mój przedmówca napisał już wiele bardzo cennych informacji. Jeżeli miałbym jednak dodać coś od siebie, to myślę (przynajmniej z tego co przeczytałem) , że dieta mamy mimo pewnych ograniczeń, jest nadal dość różnorodna i raczej nie powinna budzić większych niepokojów. To, że wyrównał się cukier to niewątpliwie bardzo cenne. Czy natomiast ten ubytek wagi jest zbyt duży i nadmierny, trudno mi powiedzieć, ponieważ nie mam pojęcia jaka była waga wyjściowa mamy i czy rzeczywiście była problemem. Jej sposób żywienia ukierunkowany na dużą ilość dość wartościowych produktów bez wątpienia przynosi wiele korzyści. Osobiście uważam, że lepiej żywić się tak, niż jeść byle co. Aktualna dieta mamy nie powinna zrobić jej żadnej krzywdy, pod warunkiem, że nie staje się zbyt ubogoenergetyczna (to mogłoby zbyt bardzo ograniczać wartość odżywczą pożywienia). Oczywiście byłoby cenne gdyby ten "repertuar żywności" się nieco wzbogacił, ale myślę, że nie ma aż tak wielkiej konieczności prowadzenia walki o zmianę sposobu jej żywienia :) Jeżeli mamie to służy i czuje się na tej diecie świetnie, to pozwólmy jej spokojnie cieszyć się nią dalej. :)
Dziekuję za odpowiedź.

W mamy przypadku nie sposób powiedzieć, że jadła byle co zanim podjęła dietę. Myślę, że problemem jest zaślepienie, które tworzy się wokół spożywania tylko i wyłącznie określonych pokarmów.
Jeśli deklaruje się - "do końca życia nie będę jeść kurczaka, ani nabiału ani wieprzowiny" bo tak chce autor diety, to chyba już jakieś ekstremum.
Zaznaczam, że ograniczenia dotyczące popularnie znanych niezdrowych pokarmów mama wprowadzała konsekwentnie od conajmniej 30 lat. Niestety obecnie zjada tylko to co wymieniłam powyżej. Zaczynam myśleć czy to nie jest czasem ortoreksja pokarmowa, która sprytnie przykrywa się szyldem diet grup krwi. Czy czasem obserwując trend wykluczania z jadłospisu np "grupy obojętne dozwolone często", w szczycie sezonu zimowego jak zeszłej zimy nie usłyszę "ja nie mam co jeść" albo " ty z twoją grupą B to masz dobrze! możesz jeść nabiał".Tu właśnie "cieszenie się dietą" nie ma miejsca. To raczej strach przed cukrzycą, którą mieli dziadkowie, strach przed wszechobecnym rakiem albo byciem niedołężnym.

Co do wartości energetycznej - łatwo domyslić się, że niedobór jest znaczny. Przy siedząco-leżącym trybie życia stały spadek w tempie ok.1.5 kg na miesiąc oznacza niedobór ok10.000 kcal. Zapotrzebowanie na kalorie jest niskie w tym wieku, toteż duży niedobór wskazuje na ubogokaloryczność diety.
Pozostaje jeszcze kwestia estetyczna; skóra nie nadąża za spadkiem wagi.

Suma sumarum- mam trzy drogi:
1. odwieźć mamę od tej diety
2. przekonać do rozszerzenia "repertuaru"
3. nie ingerować
Dodam, że batalię o uaktywnienie fizyczne już dawno przegrałam:(
Skoro droga 2. jest najlepsza proszę o wskazanie argumentów, mocnych argumentów, bo z mamy "twarda sztuka":)

Pewnie potrzebne będą dane; wzrost-172, wiek-71 lat udręki, waga obecnie-73; z czego tłuszcz-35.1, woda 44.6, raczej "ciężkiej kości". Wyniki świetne, prawda?

Pozdrawiam serdecznie
No cóż, próba przeobrażania u mamy zakorzenionych od 30 lat poglądów żywieniowych może okazać się dość trudna. Szczególnie jeżeli człowiek przekracza 70 lat życia. Wówczas jest już dość oporny na wprowadzanie jakiś większych zmian w swoim sposobie życia. Stąd pewnie także przegrana batalia o aktywność fizyczną :) Druga sprawa, że rzadko kiedy współdomownik, nawet pomimo sporej wiedzy w danym temacie będzie autorytetem, dlatego myślę, że osobiście z tym tematem będzie poradzić sobie trudno. Jak wcześniej wspomniałem, póki dieta bazuje na wyborze produktów z jakiś różnych grup żywnościowych, to nie powinno być obaw. To, że mama nie będzie jadła kurczaka czy wieprzowiny nie wydaje się problemem. Potrzebne składniki jest w stanie dostarczyć w innych spożywanych produktach. Bardziej znacznym problemem może być pogłębiający się deficyt energetyczny, który w efekcie doprowadza również do wielu niedoborów odżywczych, a te mogą się jeszcze wyraźniej nasilać, gdy podaż wielu produktów z takich czy innych względów będzie ograniczana. Myślę, ze łatwiej będzie Pani zaakcentować kwestię konieczności utrzymania nieco większej ilości kalorii w diecie niż eliminowania produktów. Trudno mi powiedzieć jak mama się odżywia, ale z to co czytam między wierszami, podaż odpowiedniej ilości jedzenia może być tutaj znacznie ograniczona. Wprawdzie organizm adaptuje się z biegiem czasu do określonego pułapu energetycznego, to jednak w pewnych niesprzyjających okolicznościach: jakieś zapalenie, stan chorobowy, może wywołać lawinę nieszczęść, szczególnie w wieku podeszłym. Tak jak wspomniałem będzie Pani pewnie łatwiej zasugerować pewne rzeczy nawet z pomocą sąsiadki niż osobiście. Myślę, że na Pani starania mama może być już mocno uodporniona :) Najlepiej, gdyby Pani skorzystała z pomocy np. lekarza rodzinnego, który miałby tutaj pewnie większy wpływ. Nie chciałbym tutaj tworzyć jakiś szczególnych zaleceń, ponieważ kompletnie nie znam całej tej sytuacji, więc to co piszę opiera się jedynie na pewnych moich intuicyjnych skojarzeniach. Myślę, ze pomocne w wyobrażeniu tego jak mama się odżywia byłoby zrobienie szczegółowej analizy żywieniowej z dokładnym sprawdzeniem zawartości wszystkich składników odżywczych w diecie, zbadaniem ich proporcji oraz przedstawieniem wszystkim zależności i zagrożeń. Skoro mama obecnie tak mocno zawierza naukowym teoriom to będzie na pewno łatwiej taką analizą przemówić do wyobraźni. W tym temacie powinien Pani bez problemu pomóc każdy dietetyk.
Popieram dr. Szukałę, co do stwierdzenia, że ludzie starsi często pomimo dużej wiedzy żywieniowej bliskich im osób są "uodpornione" na takie starania i ingerencję. Bardzo trafna analiza .Zgadzam się, że często (są wyjątki) autorytetem dla takiej osoby byłby lekarz rodzinny/ trafniej dietetyk (podkreślając z poza najbliższych). Sam osobiście przegrywałem "batalię" ze swoją matką (65 lat) na temat jednostronności jej diety przy obecnych kilku schorzeniach i zaprowadziłem ją do dietetyka. Doskonała wstępna edukacja zmieniła upodobania "wyhodowane" latami. Zaletą jest odpowiednie podejście psychologiczne do takiego człowieka, z jakim się spotkała. Pozdrawiam i powodzenia dla Pani mamy.
Dziękuję za zalecenia i gratuluję intuicji:) Jeśli uda mi się skierować mamę do dietetyka to będzie największy mój sukces. Zalecenia najlepiej gdyby były wydane drukiem lub zawarte w audycji radiowej - wtedy może byłaby szansa na korektę. Może powinnam napisać do dr. D'Adamo z prośbą o aneks do ksiażki, bo mi się mama zagłodzi postępując w myśl jego wskazań;)
Na razie ma jeszcze ok 10 kg "w zapasie" . Może metabolizm się spowolni albo zapotrzebowanie się zmniejszy z czasem?
Dla własnej orientacji (a może uspokojenia) zrobię spis potraw i policzę BTW i kaloryczność- przynajmnniej przybliżoną. Znajdę dietetyka w okolicy i może namówię ją na wizytę. Proszę trzymać kciuki!
Pozdrawiam ciepło
odpowiedz w tym wątku