Keapl i Nrf2

Ocena:
0
Witam Państwa .Mam pytanie dotyczace dwóch białek Keapl i Nrf2 .Czy to prawda ,że osoby ,które posiadają bardzo małe ich stężenie są bardziej narażeni na choroby nowotworowe i nie pomoże im nawet tony zjadanych brokuł codziennie (wg dr Petera Forda) .Co Państwo o tym sądzicie na ten temat.dziekuje i pozdrawiam serdecznie

1 odpowiedź

Ocena:
0
Bardzo trudno mi się ustosunkować do tego pytania, gdyż ani nie znam tego artykułu, ani też temat nie jest do końca mi znany. Nie wiem na ile czynnik Nrf2 jest determinowany genetycznie a na ile jego aktywność zależy od nasilenia stresu oksydacyjnego, czy np. wartości stężenia ksenobiotyku w komórce. Wiadomo, że wtedy nasila swoją aktywność. Wszystko wskazuje że pełni ważną rolę w procesie ochrony komórkowej i w badaniach sugeruje się jego potencjalną rolę profilaktyczną czy terapeutyczną w chorobach nowotworowych. Ale czy ktoś może tego posiadać więcej lub mniej i w ten sposób być mniej lub bardziej predysponowany do zmian nowotworowych, niestety ze swoim zasobem wiedzy nie potrafię na to odpowiedzieć. To już pytanie bardziej do specjalistów z dziedziny biochemii i biotechnologii.
Poradnie Dobry Dietetyk: Ostrów Wielkopolski
Dziekuje za odpowiedz ,pytanie nie jest łatwe szukałem w necie ,ale trudno coś znaleść na ten temet ,jeżeli już coś jest to po angielsku widocznie to nadal jest badane i nie do końca wyjaśnione ,a ogólnie znalazłem to w artykule dr Petera Forda na temat nowotworów ,dlatego bardzo sie tym zaciekawiłem i tak jak dr Ford napisał ,że nawet zdrowe odżywianie nam nie pomoże ,wszystko to genetyka ,może i coś w tym jest skoro niektórzy zdrowo sie odżywiaja i nie palą a i tak chorują a drudzy palą całe lata i nic im nie jest ,może też trzeba mieć szczęscie ,jednak myśle ,że mimo iż za dużo rzeczy odpowiadają geny, jednak ludzie powinni o siebie dbać i być pełni świadomi co ląduje na ich talerzach ,bo wtedy ryzyko zachorowanie można bedzie zminimalizować ..dziękuje i pozdrawiam
Oczywiście, określone uwarunkowania genetyczne są bez wątpienia kluczowym czynnikiem zwiększającym ryzyko rozwoju nowotworu, dlatego w obecnych czasach tak bardzo akcentuje się rolę badań profilaktycznych u osób obciążonych genetycznie. Lista pewnych uwarunkowań jest bardzo długa i na pewno nie bierze w tym udział tylko jedno czy dwa białka. Dlatego tego typu informacje jak najbardziej są warte uwagi i zasługują na to by poddawać je w badaniach naukowych dalszej weryfikacji, ale też nie należy ich traktować jako coś niezwykle istotnego, jeżeli nie uzyskają szerszego potwierdzenia. Próbowałem trochę prześledzić ile jest na ten temat wartościowych publikacji i niestety wszystko wskazuje, że temat ten raczej raczkuje.

Osobiście gdybym miał określić ile w promocji chorób nowotworowych odgrywa genetyka, to postawiłbym na geny - 80%. Dalsze 19% postawiłbym na styl życia a 1% na inne cuda. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, ze niewłaściwy styl życia a w szczególności sposób żywienia może te predyspozycje znacznie szybciej uaktywniać, z czym niestety mamy nagminnie do czynienia we współczesnym świecie.

Najsłabszym ogniwem w naszym kraju jest nieświadomość roli badań profilaktycznych, co rzutuje nie tyle na zapadalność na nowotwory co przede wszystkich na ich skuteczność leczenia. W krajach zachodnich, gdzie rola badań profilaktycznych jest mocno promowana śmiertelność z powodu chorób nowotworowych waha się na poziomie 20%, u nas 80%. Prawie każdy rak wykryty we wczesnym stadium jest uleczalny. U nas, niestety najczęściej zgłaszamy się do lekarza dopiero wówczas jak są już przerzuty. A wcześniej, nikt się nie bada, bo nóż się jeszcze coś dowie. Nasz stopień świadomości w tym zakresie jest więc wprost proporcjonalny do liczby tragedii.

Dalece krytyczne są również postawy niektórych lekarzy, którzy często ironizują lub lekceważą prośby pacjentów, jeżeli chcą np. zrobić kolonoskopię czy jakieś szerszy zakres badan specjalistycznych. "Po co to Pani, czy coś się dzieje?", "Przecież Pan jest jeszcze za młody żeby o to się obawiać", itp. No niestety, brak należytej czujności pacjentów, i ignorancje ze strony lekarzy niestety coraz częściej przekładają się na ludzkie tragedie.
Tak to szczera prawda Panie doktorze a najciekawsze w tym wszystkim jest to ,gdy młodzi ludzie mówią ,że takie problemy ich nie dotyczą ,przecież są mlodzi i nie muszą dbać o swoje zdrowie zatroszcza sie o nie, gdy będą starsi .Kiedyś na jednej lekcji jednego z kursów usłyszałem bardzo mądre słowa...,,Gdy człowiek jest młody i troszczy sie o swój organizm, jego organizm troszczy sie o niego gdy jest starszy ...nie można chyba lepiej tego ująć.dziekuje za miła rozmowe i pozdrawiam serdecznie
odpowiedz w tym wątku