Witam serdecznie :). Zaprezentowaną stronę ze względu na jej charakter i filozofię, trudno uznać za wiarygodne źródło informacji. Po pierwsze zaleca się aby stosunek wapnia do fosforu wynosił mniej więcej 1:1, gdyż 2:1 przy normalnym sposobie odżywiania jest bilansem nie do osiągnięcia, i nikt czegoś takiego nie zaleca. Ale to zresztą jest mało istotne. Mleko jest jednym z bardzo nielicznych produktów, które ma więcej wapnia niż fosforu. Dla przykładu, mięso (ryby i drób) zawierają 15-20 razy więcej fosforu niż wapnia, a jaja i rośliny strączkowe zawierają 2 krotnie więcej. Praktycznie poza mlekiem tak korzystnym bilansem wapnia do fosforu nie może pochwalić się żaden produkt. Akcentowanie więc że w mleku jest za mało wapnia do fosforu i z tego powodu jest niezalecane, jest totalnym absurdem. Szkoda że twórcy tego typu teorii nie zaakcentowali po które produkty w takim razie sięgać aby stosunek wapnia do fosforu był 2:1. Dodatkowo mleko zawiera witaminę D, specjalne peptydy oraz laktozę - składniki silnie wzmagające wchłanianie wapnia. Zatem mleko nie tylko jest najlepszym źródłem wapnia ale także najlepiej wchłanialnym.
Kolejnym nieporozumieniem jest to, że enzym laktaza zanika z wiekiem. Jeżeli ktoś nie ma tego enzymu, nie może wypić nawet małej ilości mleka, gdyż odbiłoby się to znaczącymi reperkusjami jelitowymi. W takim razie dlaczego tysiące osób po 70 roku życia może pić mleko i nic się im nie dzieje? Widocznie enzym laktaza nie został jeszcze uśmiercony :) To prawda, że u wielu osób enzym ten nie funkcjonuje, ale nie ma tutaj zasadniczo zależności wiekowej, choć prawda że problem ten częściej spotyka się u osób starszych niż młodszych. Enzym laktaza zanika gdy nie pijemy mleka, dlatego wiele osób ograniczając ten produkt w diecie, może mieć w przyszłości problem z tolerancją mleka.
Poradnie Dobry Dietetyk:
Ostrów Wielkopolski
dr Dariusz Szukała
22. lipca 2010 22:45
Krowie mleko, dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych ścina się, tworząc coś przypominającego twaróg.
Ten "twaróg" oblepia cząstki innego pokarmu znajdujące się w żołądku. Dopóki ścięte mleko nie ulegnie strawieniu, proces trawienny innego pokarmu nie rozpocznie się. Zjawisko to, często powtarzające się, może spowodować zaburzenia w funkcjonowaniu układu pokarmowego. Stąd też pytanie: po co zamieniać swój organizm w "fabrykę - przetwórnię" mleka i kwaśnych produktów mlecznych, tracąc przy tym wiele energii na proces trawienia
To wypowiedź Prof. dr hab. Michała Tombaka który jest biochemikiem, teraz źródło inf. jest bardziej rzetelne, choć i tak moim zdaniem nie przekonuje mnie osobiście.
Matheo
23. lipca 2010 15:16
Należy raczej domniemać, że pozostali naukowcy od spraw żywienia czy biochemii, którzy badają ten temat i nic nie widzą przeciwko mleku, też się chyba trochę na tym znają :). Wymieniony profesor jest niewątpliwie postacią dość kontrowersyjną, której teorie mające dać mu popularność i pieniądze, były niegdyś bardziej głośne ale obecnie niestety trochę straciły już na atrakcyjności. Ale z teoriami, podobnie jak z modą - co jakiś czas powraca, wiec jest szansa że po małej korekcie może znów rozbłysnąć. Myślę, że świat gnębi dzisiaj wiele znacznie poważniejszych problemów żywieniowych niż picie mleka :)
dr Dariusz Szukała
23. lipca 2010 15:46
Czytając książkę pt.: "Potrawy makrobiotyczne" autorstwa nijakiego Loli Curto natknąłem się na następującą teorię:
" W makrobiotyce uważa się, że mleko krowie jest przeznaczone dla cieląt a nie dla ludzi. Zawarte w nim białko (kazeina) ma duże, trudno przyswajalne cząsteczki, co może wywoływać alergie, biegunki, dolegliwości wątroby i nietolerancję laktozy. Poza tym cukier mleka krowiego (laktoza) powoduje powstanie dużej ilości śluzu w jelitach, ponieważ nie jest właściwie przyswajany. Pokrywa wewnętrzne ścianki jelit, a tym samym uniemożliwia przyswajanie substancji odżywczych z pokarmów, które nasz organizm stara się strawić.
Zawsze uważano, że mleko krowie dostarcza nam wapnia, lecz nie dowiedziono, że ludzkie ciało dobrze je przyswaja. Gdyby tak było, nie mielibyśmy tylu przypadków odwapnienia i osteoporozy u osób, które przez całe życie piły mleko."
Co Pan sądzi na temat tego typu teorii?
macz1980
27. lipca 2010 15:28
Mleko oczywiście w pewnych okolicznościach może okazać się pokarmem o utrudnionej przyswajalności lub powodować określone reakcje alergiczne, jednak takie kwestie dotyczą także wielu innych pokarmów, przy spożywaniu których organizm człowieka może wykazywać oznaki nietolerancji. Opisywane powyżej zależności nie mają żadnego głębszego potwierdzenia czy uzasadnienia naukowego, więc trudno się do tego typu teorii ustosunkować. Chciałem zaznaczyć, że bawiąc się mieszaniem fikcji z rzeczywistością można z każdego produktu uczynić truciznę lub cudowny lek. Na tym opiera się większość teorii które w ostatnim czasie zalewają nasz świat. Dlatego, póki poważna nauka nie zajmie w danej kwestii określonego stanowiska, wszelkiego rodzaju cudowne doniesienia, należy traktować z dużą dozą rezerwy. Jeżeli mleko jest tylko do cieląt, to na pewno miód jest tylko dla pszczół a jajka wyłącznie dla kur.
dr Dariusz Szukała
27. lipca 2010 19:01
Dziękuję za odpowiedź doktorze.
Czy istnieje różnica w przyswajalności oraz wartościach odżywczych pomiędzy mlekiem pasteryzowanym, a niepasteryzowanym?
macz1980
28. lipca 2010 10:22
Utrwalanie termiczne mleka ma na celu wyeliminowanie chorobotwórczej flory bakteryjnej oraz zwiększenie trwałości mleka w warunkach przechowywania. Wykorzystuje się zasadniczo dwie metody: pasteryzację ( tutaj różne temperatury od 70 do 100C) oraz sterylizację (pow. 130C). Mleko sterylizowane (UHT) ma wyższą trwałość, gdyż wysoka temperatura utrwalania zapewnia zniszczenie najbardziej ciepłoopornych bakterii. Mleko pasteryzowane jest bardziej zbliżone do naturalnego, ale ma mniejszą trwałość ( nie należy przechowywać w temp. wyższej niż 10C) . No i tutaj pojawia się pytanie czy temperatura utrwalania ma wpływ na jakość mleka. W procesie sterylizacji stosowany jest proces homogenizacji, który powoduje że cząsteczki tłuszczu zostają rozbite i rozdrobnione pod wpływem wysokiego ciśnienia. Między innymi dlatego, podczas przechowywania takiego mleka nie gromadzi się śmietanka. Tłuszcz z mleka UHT jest przez to też nieco szybciej przyswajalny, niż z mleka pasteryzowanego. Nie stwierdza się natomiast różnic w zawartości tłuszczu pomiędzy tymi dwoma rodzajami mleka, podobnie jak w zawartości białka, laktozy i składników mineralnych. Jedynie w mleku UHT jest delikatnie obniżona zawartość aminokwasu lizyny (ok. 5%). Trochę więcej jest różnic jeżeli chodzi o witaminy, gdyż wiele z nich jest mało odpornych na wysoką temperaturę. Proces sterylizacji powoduje większe straty głównie w zakresie witaminy B1, B12, C, kwasu foliowego. Na ogół straty sięgają kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Podsumowując, sterylizacja powoduje większe bezpieczeństwo mikrobiologiczne, pasteryzacja zapewnia większe walory odżywcze (tylko w zakresie witamin). Jeżeli pijemy mleko zimne, surowe (np. zalewając płatki) - bardziej zalecane będzie UHT. Pomimo, że ma nieco mniej witamin, to na pewno jest nieco wygodniejsze w zastosowaniu.
dr Dariusz Szukała
28. lipca 2010 10:32
Co Pan sądzi o argumentach za szkodliwością mleka podanych przez użytkownika tomakin w całej dyskusji?:
http://www.zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4033
lightlight
13. września 2010 13:19
Witam ja właśnie też czytałem tą ksiązke i własnie w niej przeczytałem ,że mleko nie jest nam potrzebne ,tylko czy to prawda?
KRZYSIEK
28. maja 2011 15:26
Ja myśle że wszystko zależy od osobnika ,bo przecież ludzie pili mleko od dawna i jakoś zyli wiec jeżeli jesteśmy na coś podatni to musimy uważać .Kiedyś oglądałem wywiad z człowiekiem (góralem)który właśnie skończył 105 lat (było to kilka lat temu)i gdy osoba zapytała sie go czemu zawdzięcza że dożył lylu lat ,a on na to że od 70 lat pali 2 paczki dziennie papierosów i nadal sie dobrze czuje mimo swojego wieku a inni majac 40czy 50 i palą umieraja na raka płuć(tak jak moja znajoma ,kilka lat temu )a wiec myśle ze to sprawa indywidualna ,oczywiście trzeba uważać i w szystko musi mieć umiar .Co o tym sądzicie?
KRZYSIEK
28. maja 2011 15:37