Wszystko wskazuje na to, że na uzyskanie bardziej widocznych efektów będzie trzeba odrobinę poczekać. Powodów jest kilka... Po pierwsze wspomniana budowa ciała. Jest ona w dużej mierze determinowana genetycznie. Jeżeli osoba z takimi uwarunkowaniami zacznie popełniać błędy, jest dalece prawdopodobne, że uda i pośladki będą powiększać swoje rozmiary. Niezwykle aktywnie pod tym względem działają: cukier, słodycze, węglowodany przetworzone i spożywanie posiłków po długim okresie przegłodzenia.
Dodatkowy problem leży w tym, że tkanka udowo-pośladkowa jest usiana dużą ilością tzw. receptorów alfa-adrenergicznych (specjalne wypustki za pomocą których hormony porozumiewają się z komórkami tłuszczowymi). Niestety, gdy hormony połączą się z tymi wypustkami powstaje sygnał: "stop spalaniu tłuszczu". Duża ilość receptorów "alfa" w obrębie komórek tłuszczowych na udach i pośladkach ma u kobiet swoje fizjologiczne uzasadnienie. Ten tłuszcz stanowi bowiem istotne, potencjalne źródło energii na okres ciąży lub karmienia piersią. A są to dla organizmu sytuacje niezwykle ważne.
Kiedy organizm kobiety w wieku rozrodczym jest źle odżywiany, myśli sobie tak: "...w każdej chwili może się wewnątrz mnie pojawić nowy organizm, a przy takim chaosie, stresie i braku wartości odżywczych na pewno sobie nie poradzę. Muszę więc starać się przy każdej nadarzającej sposobności oszczędzać..." I w taki oto sposób silnie uaktywnia wspomniane receptory "alfa" by skutecznie stały na straży magazynów tłuszczu i jednocześnie wzmacniały jego zapasy. Uda i pośladki skutecznie więc powiększają swoje.
Dlatego, jednym z kluczowych czynników, który może zminimalizować zapędy oszczędzania organizmu jest regularne odżywianie, dostawa wartości odżywczych i odpowiedniej ilości energii. Do tego oczywiście odpowiednia porcja ruchu. Z kolei jedną z najgorszy strategii będzie głodzenie.
Myślę, że aktualnie obrana droga przez Panią jest jak najbardziej słuszna. 4 lata "masakrowania" organizmu zrobiły swoje. Musi Pani teraz pokazać mu, że tak naprawdę zmieniła Pani swoje postępowanie i pragnie mu zrekompensować wszystkie wyrządzone krzywdy. To mniej więcej tak, jakbyśmy przez 4 lata nieustannie krzywdzili swojego przyjaciela, a potem przez miesiąc chcieli odbudować jego zaufanie.
Próba znaczącego eliminowania węglowodanów, nie wydaje się słuszną drogą. W taki sposób znowu wybieramy połowiczne rozwiązania z których organizm nie będzie do końca zadowolony, czyli wciąż będzie miał problemy nam zaufać. Na takiej diecie i w obliczu zwiększonego wysiłku fizycznego będą nasilać się pewnego rodzaju braki, które będą rzutować na dalsze wyniki. W tej chwili wydaje się, że przeszła Pani z jednej skrajności w drugą: z diety o dużej ilości złych cukrów na dietę pozbawioną węglowodanów. Nie chodzi o to by je eliminować, tylko zapewnić ich właściwą jakość.
Kroki jakie Pani podjęła wprowadziły wiele pozytywnych zmian, ale należy pamiętać, aby nie przedobrzyć. Teraz musi Pani robić dokładnie odwrotnie jak przez ostatnie 4 lata, czyli:
- jeść śniadanie
- unikać przegładzania organizmu
- jeść kolację
- nie stosować spalaczy tłuszczu
- ćwiczyć
- więcej odpoczywać
- unikać fast-food-ów
... i zwracać uwagę, aby każdy posiłek tętnił wartościami :)
Absolutnie zakazane diety niskokaloryczne!!!
Poradnie Dobry Dietetyk:
Ostrów Wielkopolski
dr Dariusz Szukała
16. grudnia 2011 22:27
Bardzo dziękuję za odpowiedź :-)
gienia1
18. grudnia 2011 23:12