Witam, hmm...próbowała Pani wszystkiego, ale zabrakło konsekwencji. Czyli nie próbowała Pani być konsekwentną. Chcieć to nie wszystko, trzeba działać, żeby się stało. Zwykłe lenistwo, brak ambicji, wiary, może wszystko naraz. Każdy zmarnowany dzień odwleka zrealizowanie celu. Nie dla wszystkich jest trofeum, więc jeżeli się Pani podda, to zmarnuje Pani szansę, którą Pani ma, jak każdy kto walczy z nadwagą. To czy znajdzie się Pani na podium, czy wypadnie z gry, to już decyzja Pani. Więc nie pozostaje nic innego jak wziąć się w garść i udowodnić samej sobie, że można wszystko osiągnąć. Widzę, że w tej chwili jednak częściej rozważa Pani porażkę niż wygraną, więc jak najszybciej należy zmienić nastawienie. Proszę też nie chcieć wypięknieć w miesiąc lub dwa, tak się po prostu nie da. Mam też wrażenie, że walka z kilogramami to dla Pani męczarnia. Niech zdrowa i smaczna dieta stanie się dla Pani stylem życia, który daje radość. Odradzam więc głodówek, diet cud, proszę postawić na racjonalne, zdrowe odżywianie rozłożone na 4-5 posiłków w ciągu dnia.A słodkości, słodkie napoje 1, 2 w tygodniu. Proszę stworzyć plan działania, rozpisać na kartce i małymi kroczkami go realizować.
Tak będzie łatwiej, nic na wariata. Za pół roku czekam na dobre informacje, powodzenia!
mgr Aldona Kopczyńska
17. lutego 2012 00:29
Dziekuje za te slowa. Chyba tego bylo mi potrzeba na chwile obecną. :) mam nadzieje -co ja pisze wiem że za pół roku odezwe sie ze wspaniałymi wieściami..:_)
mam jeszcze pytanie odnosnie slodyczy gdyż nie wyjasniłam tego dokladnie z dietetykiem. ustalilismy że 1 dzien w tygodniu moge jesc slodkie i teraz pytanie czy jest to nieograniczona ilosc czy jest to jeden konkretny np.baton?
a odnośnie cwiczeń czy rowerek stacjonarny jest dobrym pomysłem czy lepiej spacerowac? dziekuje i pozdrawiam!.
leer
17. lutego 2012 13:42
Witam, no i taka odpowiedź mi się podoba :-) proszę pamiętać, że we wszystkim należy zachować umiar i rozsądek, ale jeżeli już Pani je słodycze, to lepiej nawet zjeść więcej jednego dnia (2 batony, pół czekolady) niż codziennie po trochu. Co d ćwiczeń to powinna Pani zaangażować mięśnie do pracy, więc rowerek jest b. dobry, spacery w celu dotlenienia organizmu. Wspieram Panią mocno, jak straci Pani motywację, to proszę pisać, już ja coś zaradzę, ewentualnie kolejny ,,kopniak'' się Pani dostanie:-)
mgr Aldona Kopczyńska
17. lutego 2012 14:14
Dziekuje bardzo za pomoc! Bede pamietała o Pani!:_) miejmy nadzieje ze napisze nie po motywacje a po gratulacje!:_) pozdrawiam serdecznie:_)
leer
17. lutego 2012 14:25
Myślę że warto zaczcząć od nowa, i nie widzę sensu żeby wstydzić się dietetyka...ja też jestem na diecie, i też mam chwile załamania.... myślę, że trzeba się wspierać wzajemnie..razem raźniej...:-) pzdr
Ivon
17. lutego 2012 14:47
Racja przydałaby sie ktos przy mym boku do cwiczen i powtarzania mi jak bardzo ,,chce" :_) niestety musze isc przez to sama :_)
leer
17. lutego 2012 15:00
Przeczytałam ten wątek i dało mi wiele do myślenia......
Mam olbrzymią otyłość próbowałam kilka podejść z dietetykiem (30 kg w ciagu 6 m-cy lecz po 3 latach powrót), nie liczę "diet cud" bo ich ogrom jak kg. Obecnie myślę nad kolejną (ostatnią?) próbą a zarazem dietetyk w moim mieście (już wiem jesteście w Toruniu) abym nie musiała jeździć setki km. Ponadto mieszkam sama niby brak pokus ale wcale tak pięknie nie jest, zarazem nie mogę wydać pieniędzy ile chce na ten cel (nie mogę znaleść cennika Waszych usług).
Teraz obecnie jeszcze trudno mi pogodzić się bo straciłam mamę, ona bardzo mi pomagała w diecie motywowała, a teraz jej brak a waga rośnie z dnia na dzień.
Może jakaś rozsądna podpowiedź (ale nie weź sie w garść) - może powiecie ile kosztuje porada u Waszego dietetyka ocenie czy mnie stać na to i jak często wizyty wskazane. Sama czuje nie jestem wstanie sobie pomóc ....
gua
1. kwietnia 2012 09:47